Książka- twój wróg!

Takie właśnie mam wrażenie patrząc na otaczającą mnie rzeczywistość. Alarmujące statystyki, programy naprawcze czytelnictwa, nagle zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, że tak naprawdę niedługo będziemy społeczeństwem wtórnych analfabetów.Przykre! Jak wiadomo, najlepszą obroną jest atak, a więc atakujmy! Jak? Znajdź chwilę na czytanie. Proste? Niby tak, bo przecież umiemy czytać, ale ten brak czasu… STOP! Wszyscy mamy do wykorzystania 24 godziny, ale tylko niektórzy wykorzystują je dobrze. W zbiorze felietonów: „Polska na cztery ręce”, Ignacy Karpowicz w felietonie „Statystyczny obywatel i czytelnik” z przymróżeniem oka odnosi się do statystycznego obywatela i czytelnika w podsumowaniu stwierdzając: „Statystyczny czytelnik istnieje na sposób statystycznego obywatela, czyli: nie istnieje”. Z przyjemnością przeczytałam jego „rozbiór statystycznego obywatela”, ale jeszcze bardziej zaskakując jest podejście tegoż autora do badań czytelnictwa przeprowadzonych przez Bibliotekę Narodową. W poświęconym tej tematyce felietonie „56:44”. I tu cytat: „Idę do lekarza i wiem, że 56 procent mojego lekarza nie przeczytało w ostatnim roku trzystronicowego artykułu o, na przykład, nowych metodach leczenia tego, na co cierpi pacjent. Patrzę na zdjęcie polityka i wiem, że 56 procent tego polityka nie przeczytało żadnej ustawy, nad którą debatowano w Sejmie”. Ciekawe spostrzeżenie, prawda? To znaczy, że jednak 56 procent mnie też nie przeczytało tego co powinno? A taka byłam z siebie dumna, że w ubiegłym roku przeczytałam 57 książek. I nie wiem, czy jest pocieszające to, że 56 procent Ciebie też nie przeczytało.

Dodaj komentarz