Wieczory jeszcze są długie. Dziecko się nudzi, wszystkie zabawki straciły już swoją atrakcyjność. Weźmy więc jakąś książkę i zastanówmy się co możemy z nią zrobić. Przede wszystkim to my zarezerwujmy sobie czas. Zajmijmy się, bez zniecierpliwienia i z uśmiechem, zabawą z książką. Najpierw przyjrzyjmy się okładce. Spróbujmy wymyślić o czym będzie ta opowieść. Potem pooglądajmy wszystkie ilustracje. Poszukajmy informacji kto je narysował. Pięknie!
Jeśli dziecko jest chętne do zabawy, poszukajmy wszystkich wyrazów zaczynających się na wybraną, przez małego czytelnika, literę. Możemy je policzyć, a potem sprawdzić na jaką literę jest najwięcej słów. A może nasz czytelnik zna inne słowa na tę powtarzającą się literę?
I tu może nastąpić miły koniec zabawy. Dziecko zostanie z lekkim niedosytem wrażeń, albo będzie takie szczęśliwe, że ktoś poświęca mu czas, że zechce przejść do czytania. Czytajmy więc! Namówmy dziecko, żeby spróbowało czytać wyrazy od końca. Co z tego wyjdzie? Można przejść na wyższy stopień wtajemniczenia i czytać całe zdania od końca. to dopiero wyczyn! A może jak będziemy czytać co drugi wyraz, albo tylko pierwszy wyraz każdego zdania, to wyjdzie nam całkiem nowa opowieść? Pewnie bez sensu, ale można się pośmiać. Zawsze mile widziane jest wymyślenie zupełnie innego zakończenia. Gdyby jednak coś innego już zaprzątnęło jego uwagę, dajmy mu spokój, pochwalmy, przytulmy i odłóżmy książkę na półkę.
Następnego dnia, o wybranej przez Ciebie porze, zdejmijcie książkę z półki i niech dziecko zacznie czytać dla swojej mamy, babci, taty, dziadka, wujka, siostry, brata… lub domowego zwierzątka.
Jak miło się zrobiło!