Ucz się od dzieci!

Chyba przesadziłam! Przecież to dorosły ma wiedzę i doświadczenie życiowe. Dziecko ma słuchać i za bardzo nie dyskutować. Stare przysłowie mówi, że dzieci i ryby głosu nie mają. Może i tak, ale spójrzmy krytycznie. Żyjemy w ciekawych czasach. Ciągle coś się zmienia. Nie jesteśmy w stanie nadążać za rozwojem myśli naukowej i techniki. Praktycznie każdego dnia zasypuje nas lawina informacji. Można zgłupieć!A przecież tego nie chcemy! Dzieci chłoną rzeczywistość i szybko akceptują nowinki techniczne, niezależnie w jakim są wieku. O wiele sprawniej poruszają się w labiryncie gadżetów.

A my? Zaczynamy odstawać. Wcale jednak nie musi tak być. Dzieci nas obserwują. Podglądają czy zatrzymaliśmy się w rozwoju, czy też ciągle uczymy się czegoś nowego. Dajemy przykład. Nie musimy udawać, że wszystko wiemy (bo nie wiemy), że znamy odpowiedź na każde pytanie (bo nie znamy), że jesteśmy nieomylni (bo nie jesteśmy).

Niech dziecko wie, że umiemy szukać rozwiązań i pytać, żeby znaleźć odpowiedź. Niekoniecznie w internecie. Można uczyć się od dzieci i nie wstydzić się tego. To my dajemy swoim pociechom korzenie i skrzydła. Niech w odpowiednim czasie „przylecą” do nas i nauczą o co chodzi z tym nowym telefonem, smartfonem, tabletem. I niech będą z nas dumne, że chcemy się ciągle uczyć i nadążać. Chociaż to nawet może być śmieszne! Ale pamiętaj! Dzieci nadal się od nas uczą…

Dodaj komentarz