Żeby mi się chciało chcieć…

Lubię czytać o ciekawych ludziach. Często wybieram do czytania biografie i autobiografie znanych ludzi. Czasami jednak trafiają mi się do przeczytania książki o ludziach, których nazwiska nic mi nie mówią. Ale przecież skoro książka do mnie już trafiła… I tak oto Mariusz Urbanek i jego książka „Genialni. Lwowska szkoła matematyczna” zajęła mi kilka wieczorów. Wielką przyjemnością, ale i dużym zaskoczeniem, były dla mnie informacje w niej zawarte. Znów przeniosłam się na krótko w lata trzydzieste ubiegłego wieku do Lwowa. Potem podążałam za genialnymi matematykami w różne strony Polski i świata. Zasiadłam przy stoliku kawiarni Szkockiej we Lwowie i pomyślałam, że chciałabym zobaczyć jak zapełniają wzorami matematycznymi blat stolika, a potem słynny zeszyt w kratkę.

Przypomniałam sobie, że Marek Krajewski w swojej książce „Głowa Minotaura” opisał, jak komisarz Edward Popielski przyglądał się z boku temu stolikowi i jego gościom.

Dowiedziałam się o pracy Kaca i Ulama nad bombą atomową w Los Alamos, o ciekawej obronie tytułu doktora bez ukończenia studiów. To byli naprawdę ciekawi ludzie. Steinhaus, Banach Nikodym i Wilkosz zapoczątkowali spotkania matematyków, a potem dołączali do nich inni. Zainteresowała mnie właściwie każda opisana postać.

Steinhaus, który w ankietach personalnych, w rubryce pochodzenie pisał: „arystokracja plus burżuazja”, zasłynął również ze swoich aforyzmów i kalamburów: „Kula u nogi- Ziemia”, „Daleka anemiczna kuzynka- niedokrewna”, „Nasi przywódcy- nasi przy wódce” itp.

Czytając o pracy Stanisława Ulama nad projektem Manhattan w Los Alamos, natknęłam się na nazwisko Richarda Feynmana, z którym współpracował. To uruchomiło moje szare komórki i odszukałam na półce  dawno już przeczytaną książkę: „Pan raczy żartować panie Feynman!”. Tym sposobem przeczytałam tę książkę jeszcze raz, a miałam ją tylko przejrzeć! Autorem jest sam Richard Feynman- jeden z najgenialniejszych fizyków, laureat Nagrody Nobla.

Co za człowiek! Ile miał zainteresowań, które wynikały z jego ciekawości i dociekliwości, a że nie lubił nie rozwiązanych zagadek, ciągle czymś się zajmował. Nie była to tylko jego praca naukowa i dydaktyczna: naprawiał radia „myśleniem”, grał na bębnach, włamywał się do sejfów, uczył się ciągle czegoś nowego.

Uwaga! Książka zawiera sporą dawkę humoru!

 PS: Żeby mi się tak zawsze chciało chcieć!

Dodaj komentarz